W świadomości większości koszalinian istnieje tylko jeden miejski cmentarz: przy ulicy Gnieźnieńskiej. Jednak w ciągu wieków było ich znacznie więcej Dziś, w przeddzień Wszystkich Świętych, przypominam kilka z nich.
Czytaj dalej…
Dodano: 31 października 2010 (niedziela). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (3)
Opublikowano w Bez kategorii
Miałem 10 lat, gdy wraz z ojcem poszedłem do koszalińskiego amfiteatru (2 lipca 1981 roku). Ten wypełniony był po brzegi, ale najmocniej zapadł mi w pamięć widok sceny i niewielkiego stolika, ustawionego na jej środku. Siedział, a właściwie znacznie częściej przy nim stał, niewysoki mężczyzna z wąsami. Cały czas coś głośno mówił przez mikrofon, a ludzie słuchali i co jakiś czas bili brawo. Większości rzeczy, które mówił oczywiście nie rozumiałem, ale dobrze wiedziałem, kto to jest: Lech Wałęsa, przywódca „Solidarności”, „człowiek, który chce, aby nasz kraj się zmienił na lepsze” – jak powiedział mi wtedy tata. Dziś jestem prawie o te 30 lat starszy i rozumiem znacznie więcej niż wtedy, ale jednego pojąć nie mogę: dlaczego bohaterowie tamtych dni wówczas szanowali się wzajemnie i wiedzieli, że są rzeczy ważniejsze niż codzienne różnice i antypatie, a dziś, do cholery, tego już nie wiedzą?! Czytaj dalej…
Dodano: 30 sierpnia 2010 (poniedziałek). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (9)
Opublikowano w Bez kategorii
Drodzy Czytelnicy! Już w najbliższych dniach ukaże się wyjątkowa publikacja: odcinki „Wieści koszalińskich” – historycznych stron ukazujących się w „Głosie Koszalińskim – wydane zostaną w formie książki. Nosić ona będzie tytuł „Koszalin w magicznym zwierciadle” i będzie się składać z kilkudziesięciu tematów, które w ciągu minionego roku ukazały się pod szyldem naszych „Wieści koszalińskich” (niektóre z nich trafiły też tutaj, na mój blog). Specjalnie dla Was, nasi drodzy Czytelnicy, przygotowaliśmy wydanie, w którym zebraliśmy najciekawsze opowieści o dawnym Koszalinie: tym mniej i bardziej odległym. Nasza, najnowsza publikacja to kontynuacja innej książki, która na półkach koszalińskich księgarń ukazała się w 2006 roku i była zatytułowała „Mój magiczny Koszalin”.

Tak wygląda okładka naszej książki. O tym, gdzie będzie można ją kupić poinformuję wkrótce. Przy jej wydaniu wsparł nas również Mirosław Mikietyński, prezydent Koszalina. (projekt okładki: Dawid Perz).
Czytaj dalej…
Dodano: 15 maja 2010 (sobota). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (3)
Opublikowano w Koszalin z oddali
96 – śmierć tylu Polek i Polaków w tym samym czasie i miejscu świat musiał zobaczyć, aby w końcu zapamiętał, że w Katyniu 70 lat temu Stalin kazał wymordować tysiące polskich oficerów. 96 – tyle rodzin musiało się zamienić w jeden wielki, rozdzierający ból, aby nasi politycy zaczęli wstydliwie przyznawać, że trzeba coś zrobić z tą polską debatą publiczną, która najczęściej jest pełna nienawiści, pomówień i pozbawiona elementarnego szacunku dla drugiej osoby (bo jak dziś czują się ci, którzy niedawno, szydząc z prezydenta, kazali liczyć Polakom ile dni zostało Lechowi Kaczyńskiemu do końca sprawowania urzędu?! Okazuje się, że swoich rachunkach się przeliczyli: prezydentowi zostało ich już znacznie mniej). 96 – tyle nazwisk musiało pojawić się na nowej, tragicznej liście katyńskiej, aby Polacy i Rosjanie zobaczyli nawzajem w sobie serdecznych sąsiadów, którzy wspólnie mogą przejść przez ten wielki dramat jednych, do którego doszło na ziemi drugich. 96 – tylu wspaniałych ludzi tam, po tej drugiej stronie, w sobotę z honorami witali ci, których ta smoleńska ziemia zabrała 70 lat temu. Wierzę, że na nich czekali.
Nie martwmy się o państwo. Ono sobie poradzi: są procedury, jest konstytucja, za jakiś czas wszystko będzie funkcjonować tak, jak dawniej. Martwmy się o osierocone rodziny: mężów, żony, rodziców, dzieci. Dla nich już nigdy nic nie będzie takie „jak dawniej”. Połączmy się z nimi w bólu, niech nie będą w nim samotni. Połączmy się – 96 razy.
Dodano: 11 kwietnia 2010 (niedziela). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii

Ranni żołnierze w poczekalni koszalińskiego dworca. (Fot. Archiwum Bogdana Gołubickiego).
Takiego zdjęcia z dawnego Koszalina jeszcze nie widziałem. Pierwsze miesiące I wojny światowej, poczekalnia koszalińskiego dworca (w tle widać przejście na perony). Ranni, niemieccy żołnierze, albo tuż przed wyjazdem z Koszalina, albo tuż po przybyciu do miasta. Nosze, bandaże, smutne twarze. Po tym, jak ci mężczyźni patrzą można poznać, że już widzieli czym jest nowoczesna wojna i nie podzielają narodowego entuzjazmu, jaki wtedy panował jeszcze wśród społeczeństw państw zaangażowanych w wojnę (każda ze stron liczyła na szybkie zwycięstwo bez większych ofiar). Ci żołnierze już doświadczyli, że tym razem w sensie dosłownym stali się armatnim mięsem. Że ta wojna pożre i ich i miliony innych jak wielka, bezduszna machina. Nie sądzę, że któremukolwiek z nich udało się przeżyć następne miesiące. Czytaj dalej…
Dodano: 26 marca 2010 (piątek). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Koszalin z oddali
Koszalin, lata 60. Na pierwszym planie widać ówczesną ulicę Hibnera (a dziś Batalionów Chłopskich), w tle dostrzec można budowę szkoły – która przez lata była Szkołą Podstawową nr 8, a teraz nosi miano Zespołu Szkół nr 3 – oraz bloki, które też w budowane. Takie zdjęcie zrobił, któregoś zimowego dnia przed kilkudziesięciu laty, pan Wacław Dukszto. Niby prosta fotografia zwykłego fragmentu zwykłego miasta, ale ma ona w sobie coś, co urzeka i przykuwa uwagę. Co takiego? Niezwykły rodzaj spokoju, nostalgii, a nawet pewnego rodzaju smutku.

Czytaj dalej…
Dodano: 17 stycznia 2010 (niedziela). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii
Niepodległość to jedno z piękniejszych polskich słów, które znam. W Polsce ma znaczenie szczególne, bo kilka razy ją traciliśmy i kilka pokoleń Polaków musiało się wykrwawiać, aby nasz kraj był znowu wolny. Dziś świętujemy luksus jakim jest wolność wspominając moment, gdy po 123 latach niewoli Polska wróciła na mapę Europy. Może się wydawać, że to tak odległa przeszłość, a wolność to dziś rzecz normalna i powszednia. Otóż nie do końca.

Czytaj dalej…
Dodano: 11 listopada 2009 (środa). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (7)
Opublikowano w Bez kategorii

Dach w budowie (fot. Jan Filipkowski)
Dla mnie koszaliński amfiteatr – podobnie jak „Płonące ptaki” Władysława Hasiora – jest od zawsze. I podobnie jak konstrukcja Hasiora amfiteatr jest symbolem naszego miasta. Niektórzy twierdzą, że jest on zbyt duży jak na potrzeby Koszalina i najczęściej stoi niewykorzystany. Inni ripostują, że to tylko dzięki jego istnieniu koszalinianie mogą u siebie zobaczyć profesjonalne przedstawienia operowe i koncerty na wielką skalę. Wszyscy się jednak, chyba zgodzimy się co do jednego: tak niezwykłego dachu, który przykrywa amfiteatr, może nam pozazdrościć wiele miast. Jest inny, nietypowy i powstał tak, jak w amerykańskich filmach: w czasie, którego było za mało i w okolicznościach, które były na wskroś wyjątkowe.
Czytaj dalej…
Dodano: 15 października 2009 (czwartek). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (0)
Opublikowano w Ludzie i miejsca
Tagi: Amfiteatr, Bernard Kokowski, dożynki., Edward Gierek, profesor Filipkowski
W jednym z moich wcześniejszych wpisów przybliżyłem postać Rudolfa Clausiusa, wielkiego fizyka urodzonego w 1822 roku Koszalinie. Był to wpis dość gorzki, bo ledwie kilkudziesięciometrowa, boczna uliczka jego imienia – która dziś istnieje w jego rodzinnym mieście – to było dla mnie o wiele za mało. Za mało, aby móc powiedzieć, że Koszalin we właściwy sposób upamiętnił tego jednego z największych naukowców w dziejach i umiejętnie wykorzystuje miejsce jego urodzenia do szerokiego rozreklamowania tego faktu. Na szczęście to się zmieni. Już wkrótce, dzięki Politechnice Koszalińskiej, przy jednym z jej budynków powstanie wyjątkowa i oryginalna konstrukcja, jakiej w Koszalinie jeszcze nie było: 23-metrowa wieża ze słynnym wahadłem Foucaulta w środku. Wieża imienia Rudolfa Clausiusa.

Wieża imienia Rudolfa Clausiusa z wahadłem w środku - na razie jako komputerowa wizualizacja (Fot. Politechnika Koszalińska)
Czytaj dalej…
Dodano: 14 września 2009 (poniedziałek). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (7)
Opublikowano w Bez kategorii
Koszałek, wodny tramwaj przez jezioro Jamno, popłynął i regularnie kursuje już kilka ładnych dni. Pewnie mało kto z jego współczesnych pasażerów wie, że mniej więcej w tym samych miejscach – gdzie dziś po obu stronach jeziora są koszałkowe przystanie – przed wiekami funkcjonowały stacje przeładunkowe wchodzące w skład koszalińskiego portu morskiego. Czy obecne uruchomienie przeprawy przez Jamno to zapowiedź odbudowy podobnego portu w przyszłości? Pewnie nie. Ale i tak będzie ciekawie. Czytaj dalej…
Dodano: 3 sierpnia 2009 (poniedziałek). Autor: Piotr Polechoński. Komentarzy: (1)
Opublikowano w Bez kategorii