platforma blogowa portalu głos koszaliński

Dzwony na armaty

Dziś w koszalińskiej katedrze zawieszone są cztery dzwony, ale żaden z nich nie należy do starych, przedwojennych dzwonów. Z tamtych większość została zniszczona. Przetrwał tylko jeden, najmniejszy, i teraz dzwoni on w dalekim Oldenburgu. Reszta została przetopiona na działa podczas obu wojen. Pierwsze trzy w trakcie pierwszej wojny światowej, kolejne trzy – które w katedralnej dzwonnicy zawisły w 1922 roku (dwa z nich widać na zdjęciu) – w latach drugiej wojny światowej.

Dzwony z katedry na koszalińskim Rynku (fot. Archiwum Muzeum w Koszalinie)

Dzwony z katedry na koszalińskim Rynku (fot. Archiwum Muzeum w Koszalinie)

 

Najpierw wisiał przy placu Kilińskiego

 

Dzwon, który uniknął zagłady, w katedrze zawisł w 1822 roku. Wcześniej, od 1529 roku, wisiał on w kaplicy świętego Mikołaja, która stała przy dzisiejszym placu Kilińskiego. Jednak po drugiej wojnie nie wrócił on już do Koszalina. Dziś dzwoni w kościele, w niemieckim mieście w Dolnej Saksonii.      

 

Patrzyli jak umierał ich świat

 

Historia tych katedralnych dzwonów to dla mnie symbol, zresztą o dość smutnym zabarwieniu. Bo zawsze coś ponurego jest w tym, gdy dzieła sztuki, które miały ludzi zachwycać pięknym brzmieniem, służyły pośrednio do ludzi zabijania. Przejmująca jest zwłaszcza ta fotografia, którą zamieściłem do tego wpisu. Zdjęte dzwony, w tle jakieś działo, koszaliński Rynek pełen wojennej grozy. Wojenne szaleństwo jest tu symbolizowane szczególnie mocno i gdy na nie patrzę zawsze się zastanawiam jaka wtedy w Koszalinie panowała atmosfera. Czy dawni koszalinianie wiedzieli – lub przeczuwali – że ich Koszalin kończy się na zawsze? Że będą musieli zapłacić za to, co nawyrabiał Hitler i stracą swoje domy oraz swoją małą ojczyznę? Pewnie część z nich naprawdę Hitlera popierała, a część dyktatora i jego siepaczy po prostu się bała i milcząco czekała, z jakąś fatalistyczną rezygnacją, na to co ich wkrótce spotka.  

Pomimo to, gdy spoglądam na to zdjęcie, zawsze mi tych ówczesnych mieszkańców Koszalina żal. Musieli patrzeć jak niszczono duszę ich miasta, gdy ściągano z katedry dzwony, aby potem je przetopić. Pewnie w tej chwili umarła też jakaś część ich samych.   

 

Uwaga!               

 

Więcej o historii katedralnych dzwonów będziecie mogli przeczytać w sobotę, w papierowym wydaniu „Głosu” (9  maja). Na stronie „Wieści koszalińskie”. Zapraszam!  

Komentarze (6) do “Dzwony na armaty”

  1. JJ napisał(a):

    No i tak widziałem sens istnienia tego bloga – atrakcyjne przedstawienie nieznanych czy też mało rozpowszechnionych treści historycznych dotyczących naszego miasta i bieżące informacje, czy ich kulisy, na których opisanie nie starczyło miejsca w “Głosie”.

    Wracając do tematu dodam, że pierwszy dzwon na wieży katedry zawisł w 1625r., drugi w 1701, trzeci i czwarty w 1755 (za Wikipedią). Na stronie www Katedry czytamy natomiast:
    “Elementem unikalnym i bardzo interesującym jest konstrukcja belkowa wewnątrz wieży, stanowiąca rusztowanie dla dzwonów. Wzmianka historyczna o pierwszym o pierwszym dzwonie w koszalińskim kościele farnym pochodzi z 1625 r. Był on odlany w Szczecinie i ważył ponad 2550 kg. W 1914 r. kościół miał już cztery dzwony, które w czasie wojennym zostały zarekwirowane dla celów wojskowych. Obecnie katedra posiada cztery dzwony odlane w poznaniu w 1980 r. Największy “Maryja” -2067 kg; następnie “Wojciech – Maksymilian” – 1243 kg; trzeci “Paweł IV – Jan Paweł II” – 650 kg i najmniejszy “Józef – Ignacy” – 570 kg.”

    Mam jeszcze jedną obserwację. Historia z przetopieniem dzwonów na armaty jest trochę podobna do Wielkiego Pożaru, kiedy to rozbierano mur miejski, aby pozyskać cegłę na odbudowę Koszalina.

  2. JJ napisał(a):

    Mam jeszcze prośbę – czy mógłby Pan do wpisów historycznych dodawać bibliografię?

  3. Jan B. napisał(a):

    Czyżby do 1625 na dzwonnicy nie było dzwonów ? Wikipedia, jak widać ma luki, zresztą nie tylko w tej sprawie. Te armaty to, bodaj zdobyte na Francji, więc zdjecie z I wojny światowej. Do takiej demonstracji (w latach 40 – tych) zakazanego pacyfizmu socjaliści niemieccy by nie dopuścili. Dzwon z brązu z patronem Koszalina św. Janem Chrzcicielem dzwoni w Bobolicach, natomiast nie wiem gdzie jest żeliwny.

  4. Stefan Cichosz napisał(a):

    Szanowny Panie Piotrze,
    Panska ksiazke juz znalazlem, czy moglby mi pan udostepnic Panski artykul Szabasowe modły przy 1 Maja // Głos Pomorza. – 2004, nr 136 Historia społeczności żydowskiej Koszalina? Bede bardzo wdzieczny, gdyz pomoze mi to w mojej pracy dyplomowej! Pozdrawiam!

  5. JJ napisał(a):

    W KBP nie ma tego numeru?

  6. Stefan Cichosz napisał(a):

    Dziekuje za podpowiedz. Wlasnie napisalem tam list. Niestety nie mieszkam w Koszalinie.
    Pozdrawiam!